Bliżej Rywala: Śląsk i jego problemy

logo_napis_bok_duze

Poniedziałkowe popołudnie upłynie piłkarzom i fanatykom chorzowskiego Ruchu na konfrontacji ze Śląskiem Wrocław. Dwukrotni mistrzowie kraju w ostatnim czasie wydobyli się z kryzysu i wysoko ograli krakowską Wisłę. Przyjrzyjmy się bliżej sylwetce kolejnego rywala Niebieskich.

Śląsk śmiało można określić “ekipą na zero”. Wrocławianie 4 z 7 meczów zremisowali 0:0, a tylko w 2 meczach trafiali do siatki rywali. Worek z bramkami piłkarze Śląska rozwiązali w Krakowie. Wisła dała sobie strzelić aż 5 bramek, czym znacznie poprawiła dorobek Śląska. Wcześniej należały do niego 2 trafienia przeciwko Pogoni Szczecin. Podopieczni Mariusza Rumaka, pomimo wydawałoby się słabej formy, zgromadzili na swoim koncie dziesięć oczek, dzięki czemu zajmują 7 miejsce w Lotto Ekstraklasie, tracąc tylko 3 punkty do prowadzącej Jagiellonii Białystok. Tyle że oba mecze wrocławianie wygrali na wyjeździe. U siebie notorycznie osiągają bezbramkowe remisy. Taki wynik padł też w tegorocznej konfrontacji Niebieskich we Wrocławiu. W marcu Niebiescy musieli podzielić się punktami.

Co łączy oba kluby? Zawirowania w zarządach spółek. Chorzowskie problemy – najpierw odejście Smagorowicza, a później nieudana próba naprawy klubu przez Janusza Patermana i sytuacja, o której w Chorzowie mówiło się długo. Różnica zdań pomiędzy biznesmenami Paterman-Kurczyk, doprowadziła do pata w negocjacjach z FC Nantes przy sprzedaży Mariusza Stępińskiego. Ostatecznie szala przechyliła się na korzyść argumentów Kurczyka, który przeją całkowitą władzę przy Cichej, który od prawie 5 lat pracuje na konto Ruchu. A we Wrocławiu dwóch z trójki właścicieli chce sprzedać swoje akcje. – Straciliśmy pełnię zaufania do współpracy z panem Nowarą i jedynym słusznym rozwiązaniem w tej sytuacji jest to, aby przejął on wszystkie akcje konsorcjum – stwierdził Rafał Holanowski. – Jesteśmy gotowi sprzedać akcje na preferencyjnych warunkach. To oznacza, że nie chcemy na nich zarobić. Możemy zaakceptować nawet barter, czyli pan Nowara może np. wykonać prace budowlane na naszą rzecz. Na dzień dzisiejszy pan Nowara współpracuje z miastem, dlatego to jest najlepsze rozwiązanie. Pozwoli mu wyjść z twarzą z chaosu, który sam spowodował w Śląsku. Wtedy rozejdziemy się po dżentelmeńsku i nie będzie żadnego sporu – wtórował mu Stanisław Han. Nad klubem z Wrocławia ciąży jeszcze widmo sporu z Zygmuntem Solorzem o 6 mln złotych, które niegdyś stanowiło pożyczkę dla Śląska.

Oprócz problemów organizacyjnych, drużyna z Dolnego Śląska musiała poradzić sobie z odejściem kilku ważnych zawodników. Jacek Kiełb zasilił szeregi Korony Kielce, Dudu Paraiba wylądował w Apollonie FC, Tom Hateley reprezentuje barwy Dundee FC, Tomasz Hołota w Arminii Bielefeld, a Robert Pich w Kaiserslautern. Do drużyny Mariusza Rumaka dołączyli za to Alvarinho, Łukasz Madej oraz Ostoja Stjepanović – piłkarze znani polskiej publiczności. Do klubu doszli także gracze, których piłkarskie CV prezentuje się bardzo okazale. Sito Riera oraz Joan Roman reprezentowali barwy rezerw Blaugrany. Podobnie Mario Engels, który piłkarskie szlify zbierał w FC Koln. Oprócz wyżej wymienionych do klubu dołączyli także Lubos Kamenar – były golkiper np. FC Nantes oraz Augusto – 29-letni Portugalczyk. Z nowych zawodników cieszy się Mariusz Rumak, który jeszcze kilka tygodni temu wołał o transfery. Jednak dostrzega fakt, że nie są to gracze na już, których Śląsk bardzo potrzebuje. – W tej chwili to nie są piłkarze, którzy od razu poprowadzą grę Śląska i będą w stanie wytrzymać cały mecz. Nie powiem jeszcze, czy z Ruchem wyjdą w podstawowym składzie i zostaną później zmienieni, czy będziemy wprowadzać nowych z ławki. Krok po kroku będziemy ich jednak przygotowywać do jak najdłuższej rywalizacji na wysokich obrotach – mówi Rumak o Sito Rierze oraz Joanie Romanie.


źródło: sport.pl/przegląd sportowy/własne

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.