Dylemat kibica – czy stadion ważniejszy od Ekstraklasy? – Felieton

Ostatnie wieści z Cichej nie są zbyt optymistyczne co do naszej przyszłości, co do naszego stadionu i jeszcze kilku innych spraw, które na ogół gdzieś z boku wydają się błahe, bądź nikomu nie potrzebne. Jednak nie do końca tak to wygląda i postanowiłem, że i ja przedstawię swój punkt widzenia.

We wtorek odbyło się spotkanie grup kibicowskich i zarządu klubu z władzami miasta Chorzów. Wnioski po tym spotkaniu pozostawiają jednak wiele do życzenia, a ostateczne decyzje zapadną już niebawem.

To, że klub ma problemy finansowe to wiadomo nie od dziś i choć nadal w większości są to stare sprawy, starych czasów to obecna spółka musi za nie ponosić odpowiedzialność. Jeszcze nie tak dawno temu sama UEFA twierdziła, że klub jest rentowny, a jeśli tak to finansowo też powinien być w stanie się utrzymać. Jednak Komisja ds. Licencji już nie jest tego samego zdania i długi klubu mogą załatwić nam grę w niższych klasach rozgrywkowych, ale nie w Ekstraklasie.

Miasto postawiło jasne warunki: albo gramy w Ekstraklasie, albo mamy nowy stadion, ale zaczynamy w trzeciej lub czwartej lidze. I tu rodzi się dylemat kibica, bo z jednej strony Ci najwierniejsi będą chodzić nawet na tą czwartą ligę, ale z drugiej – klub tam konkretnej kasy raczej  nie zarobi i na wyniki być może trzeba będzie poczekać, tyle, że na głowę kapać już nie będzie. Prezydent zapewnia też, że jeśli miasto pomoże klubowi uzyskać licencję to stadion wybuduje tak czy siak, ale już w późniejszym terminie – bliżej nieokreślonym. Sam trener Waldemar Fornalik powiedział, że są pewne jasne założenia w klubie postawione i nie da się ich osiągnąć, jeśli nie utrzymamy w Chorzowie Ekstraklasy.

Z jednej strony może warto poczekać, ale z drugiej może się to okazać środkiem tymczasowym i za rok sytuacja się powtórzy, a wtedy znowu trzeba będzie poprosić miasto o kolejną pożyczkę i tak zaczniemy się zapętlać, ale najważniejsze rozgrywki będą utrzymane. Swoją drogą ciekawe ile tej kasy jeszcze trzeba będzie pożyczyć, zanim okaże się, że klub już stał się własnościa miasta, bo zarząd nie będzie w stanie tych pożyczek oddawać, a w końcu pożyczone trzeba zwrócić.

Byłoby jedno wyjście z tej sytuacji, gdyby znalazł się sponsor który wyłożyłby gotówkę na licencję, a miasto mogłoby rozpocząć prace nad budową nowego obiektu, pytanie brzmi, czy znajdzie się taki sponsor i czy starczy na to wszystko czasu?

Ja jednak postawiłbym kibicom inne pytanie – czy może warto zaufać prezydentowi Kotali – bo w końcu trochę kasy na klub już wyłożył i pozwolić mu pomóc klubowi, a na stadion poczekać, czy może już tu i teraz jest ważne, żeby na głowę nie kapało?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.