GKS Bełchatów – Ruch Chorzów (0:1) – relacja z meczu

Bez tytułu

 

Na zakończenie 24 kolejki T-Mobile Ekstraklasy, „Niebiescy” zgodnie z planem nie zawiedli i mimo słabszego początku spotkania zdołali wywieźć trzy cenne punkty z Bełchatowa. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Eduards Visnakovs.

Sytuacja w tabeli pokazuje jednoznacznie, że każdy punkt jest Ruchowi potrzebny jak tlen. Pokazuje również, że z kolejki na kolejkę wszystko w tabeli może ulec zmianie.

Do meczu o kolejne „sześć” punktów piłkarze Waldemara Fornalika przystępowali tylko z jedną zmianą – zamiast Zieńczuka, od początku grał Kuba Kowalski jednak z większą determinacją mecz rozpoczęli piłkarze GKS-u. W ciągu dwudziestu minut kilkakrotnie zagrozili bramce Matusa Putnocky`ego. Najbliżej szczęścia był jednak Grzegorz Kuświk, który w 10 minucie gry otrzymał fantastyczną piłkę, jednak jego strzał o milimetry minął słupek bramki bełchatowian. Jednak i piłkarze gospodarzy nie zostawali dłużni. Arek Piech strzelał groźnie w 7, 9 i 15 minucie jednak za każdym razem z tarapatów udawało się wyjść. Po tym okresie wzajemnych ciosów na bramkę piłkarze zaczęli wzajemnie…kopać się po nogach. Sędzia od 16 do 45 minuty odgwizdywał łącznie 19 fauli, zarówno chorzowian jak ki bełchatowian, z czego tylko jeden skończył się upomnieniem w postaci żółtej kartki (otrzymał ją Paweł Oleksy).

Po przerwie widowisko znowu nabrało rozmachu, zaś zmiany wykonane przez trenera Kieresia nie przynosiły zamierzonych efektów. Kiedy jednak trener Fornalik ściągał z boiska Kuświka, a w jego miejsce wstawiał Visnakovsa, nikt nie przypuszczał, że ma w tym ukryty zamiar. Kluczowa zmiana nastąpiła w 86 minucie gry, Michał Efir wbiegł na boisko w miejsce słabo grającego Filipa Starzyńskiego i już trzy minuty po wejściu odegrał najważniejszą rolę w tym spotkaniu. Piłkę dostał na prawej stronie boiska i po chwili namysłu zacentrował ją tak dokładnie, że Visna musiał jedynie przyłożyć głowę do tej piłki, a ta sama znalazła drogę do bramki „Torfiorzy”! 1-0 dla Ruchu! Jednak sytuacja mogła się diametralnie zmienić chwilę później. Nim kibice z Chorzowa zdążyli nacieszyć się bramką, kapitan „Niebieskich” – Marcin Malinowski, zachował się bardzo nieodpowiedzialnie we własnym polu karnym czym doprowadził do odgwizdania „jedenastki” dla piłkarzy GKS-u! Do piłki podszedł Marcin Flis i…uderzył w taki sposób, że Matus Putnocky nie miał wielkich problemów z obroną tego strzału, zaś dobitka została bardzo dokładnie zablokowana, a w dodatku Paweł Baranowski sfaulował bramkarza ze Słowacji. W konsekwencji otrzymał drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska!

Emocji do końca spotkania nie brakowało i mimo słabszej gry w pierwszej części gry najważniejszy jest ostateczny wynik, a ten pokazuje, że Ruch Chorzów wraca na dobre tory i będzie walczył do końca o każde punkty, bez znaczenia z jakim rywalem.

Mecz obejrzało 3218 kibiców, zaś 384 to kibice Ruchu Chorzów.

My prowadziliśmy z tego spotkania Relacjo live po ślunsku a jej zapis znajdziecie pod tym linkiem: http://relacjolive.zycienaniebiesko.cba.pl/?mecz=21

Już 21 marca kolejny mecz, tym razem z „czerwoną latarnią” ligii – Zawiszą Bydgoszcz, która ostatnio rozpędzona będzie twardym orzechem do zgryzienia. My jednak jesteśmy dobrej myśli, gdyż „Niebiescy” w pięciu spotkaniach tego roku zdobyli już 10 punktów!

Ruch Chorzów podchodził do tego spotkania jako drużyna, która na wyjeździe notowała już cztery ligowe porażki z rzędu. Jednak ostatecznie udało się przełamać złą passę i teraz pora budować nową, złożoną z serii zwycięstw.


źródło: własne

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.