Janik wypożyczony, Kamiński w Japonii czyli felieton o transferowej karuzeli

Jak już wiadomo, Sebastian Janik został wypożyczony do GKS-u Tychy, zaś Krzysztof Kamiński obrał azjatyczką ścieżkę rozwoju kariery. Co na tym zyska Ruch Chorzów?

Zawsze kiedy klub sprzedaje piłkarza to w kibicu budzi się takie zwątpienie. Jednak dany piłkarz wnosi, bądź miał wnosić coś do drużyny. Nie inaczej jest teraz. Ruch Chorzów w ciągu jednej rundy (2 okienka transferowe) sprzedał dwóch swoich głównych bramkarzy (Buchalik odszedł do Wisły, zaś Kamiński przechodzi do Jubilo przyp. red.) jednak to nie koniec okienka transferowego i na pewno ktoś jeszcze odejdzie. No cóż…taka kolej rzeczy…jeśli piłkarz nie spełnia się w klubie to trzeba go sprzedać tak, żeby na nim zarobić, albo wypożyczyć tak, żeby w przyszłości wrócił ale póki co się ogrywał gdzie indziej.

Przykład Janika ewidentnie pokazuje, że działacze z Cichej nie zamierzają się pozbyć tego piłkarza, a jedynie ogrywać tam, gdzie znajdzie miejsce, zaś co do popularnego „Kamyka” to akurat nie jest problemem sprzedać bramkarza. Mamy w końcu Prusa, Skabę, Lecha…a już na testach jest Putnocky. Co to daje klubowi? Komfrot. Po pierwsze, piłkarz taki jak Krzysztof nie wzmacnia klubu, który rywalizowałby z Ruchem w ekstraklasie, po drugie na pewno da się zarobić na tym transferze, a pieniądze klubowi są potrzebne jak tlen.

Często pada pytanie ile? To znaczy, ile klub zarobi na danym transferze? Gdyby nie fakt, że Starzyński i Kuświk w czerwcu będą bez kontraktu, to na pewno będą wiele warci. Może nie tak dużo jak np. Lewandowski który odchodził z Lecha za około 19mln. zł. ale na pewno nie grosze. W każdym razie jak do tej pory cała polityka transferowa Ruchu polega na nie wzmacnianiu rywali z tabeli ekstraklasy…co oczywiście jest dobrym rozwiązaniem.

W ciągu najbliższych miesiący trzeba się jednak skupić na zatrzymaniu tych najważniejszych, bo jak do tej pory to nie wygląda to obiecująco. O ile Kuświk zostanie do końca sezonu, o tyle „Figo” chyba już chce uciekać…tutaj zarząd musi interweniować, bo jego obecna nie najlepsza forma może być tylko przejściowa, a szkoda oddawać piłkarza za darmo.

Wzmocnienia…otóż klub ze sporymi problemami finansowymi nie ma za bardzo w czym wybierać. Piłkarze szukają pieniędzy i gry…jeśli czegoś nie dostają to odchodzą. Mimo iż szału nie ma, to nie ma też aż tak źle. Jeśli klub skupi się na najważniejszych wzmocnieniach, czyli środku obrony, oraz pomocy, to można się spodziewać kilku niespodzianek, a co lepsze…nie koniecznie negatywnych.

Dla każdego kibica najważniejsze jest dobro drużyny i bez dwóch zdań, niezależnie od tego kto przyjdzie do klubu, ważne jest kto z niego odchodzi. Ja jednak chciałbym aby kibicie uzbroili się w cierpliwość, bo jak na tą chwilę i to okienko transferowe, to wzmocnienia nie wyglądają na chybione. Dajmy im czas, a to na pewno zaowocuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.