Korona poległa z Ruchem 1-2! Wypowiedzi i konferencja

rchkor21

W pierwszym wyjazdowym meczu Ruch Chorzów po niezłej grze wygrał z Koroną 2-1. Gole strzelali Visnakovs i Stępiński, zaś dla gospodarzy trafił Sobolewski.

Wypowiedzi:

Mariusz Stępiński:
„Bardzo fajnie, że tak szybko udało mi się zdobyć bramkę w Ruchu. To jest dla mnie motywacja do dalszej pracy. Spokojnie do tego podchodzę, przecież po to tutaj przyszedłem, żeby zdobywać bramki. Pracowałem ciężko na treningach, żeby później wejść na zmianę i strzelić. Ten mecz już jest historią. Teraz czekam na kolejny mecz, bo chcę strzelić kolejne. Oczywiście chciałbym wskoczyć do wyjściowej jedenastki i grać jak najwięcej”.

Eduards Visnakovs:
„Udało mi się strzelić bramkę, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy. Bardzo dobrze układa mi się współpraca z Lipskim i całą drużyną. Będę się starał strzelić kolejną bramkę za tydzień”.

Patryk Lipski:
„Z każdym kolejnym meczem będę nabierał pewności. Dzisiaj się udało asystować „Wiśni”, który zakończył akcję świetnym strzałem. Na treningach widać, że się zgrywamy. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będzie to jeszcze lepiej wyglądało i zacznę strzelać bramki. Miałem dzisiaj okazję, ale niestety nie zamieniłem jej na gola”.

Konferencja prasowa:

Waldemar Fornalik (Ruch Chorzów):
„Był to ciekawy mecz dla kibiców, bo sytuacje były pod jedną i drugą bramką. Byliśmy o tego jednego gola skuteczniejsi. Mecz był wyrównany, Korona też miała swoje sytuacje, znowu dobrze w bramce dobrze spisał się Putnocky, który miał swoje kapitalne interwencje. Oprócz bramek mieliśmy przynajmniej jedną czy dwie sytuacje, które mogły się zakończyć golem. Nasza drużyna w dalszym ciągu się konsoliduje i tym bardziej gratuluję jej tego zwycięstwa. Ono jest dla nas bardzo cenne. Już tydzień temu powiedziałem, że każdy punkt będzie konsolidował tę drużynę.”

Marcin Brosz (Korona Kielce):
„Oglądaliśmy dobre spotkanie, choć oczywiście chcieliśmy, żeby punkty zostały w Kielcach. Mecz był szybki, dynamiczny, dużo się działo. Po pierwszej bramce mieliśmy przestój, co nie powinno nam się przytrafić. Poza tym były momenty, gdzie bardzo dobrze wychodził Michał Przybyła na wolną przestrzeń. To był ten moment newralgiczny i gdybyśmy to wykorzystali, mecz wyglądałby inaczej. W drugiej połowie po stracie bramek dążyliśmy do wyrównania, mieliśmy swoje sytuacje, walczyliśmy do końca i nie udało się. Musimy w kolejnych meczach odrobić tę dzisiejszą stratę.
Najbardziej kontrowersyjna była bodajże w 44. minucie. Michał Przybyła dochodzi na czwartym metrze do głowy, zostaje popchnięty przez zawodnika z Chorzowa i sędzia kończy połowę. To całkowicie zmienia obraz meczu. Kontrowersyjne były również obie bramki dla Ruchu.”


źródło: własne / niebiescy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.