Raz, dwa, trzy tu Legia! – relacja z meczu

rchleg14

To co się stało w pierwszych minutach spotkania zdruzgotało chyba wszystkich sympatyków Ruchu. Nie można powiedzieć, że to pogrom, ale na pewno nie na to liczył dzisiaj komplet kibiców.

Zanim jeszcze mecz na dobre się rozpoczął Mateusz Cichocki błąd poprawił błędem z czego nie wypadało nie skorzystać Prijovicovi który idealnie obsłużył Nikolicia wchodzącego zza pleców Grodzickiego i było 0-1. Już w dwie minuty później mogło być znów bardzo groźnie pod bramką Niebieskich ale przytomność Putnockiego i jego wyjście po za pole karne ratuje Chorzowian. Po 5 min. gry Legia miała na koncie nie tylko gole ale już 3 rzuty rożne, a co gorsza Ruch praktycznie nie wychodził z własnej połowy. Sytuacja na chwilę odmieniła się w 8 minucie, kiedy to gorąco zrobiło się pod bramką Legii,niestety w ekipie Ruchu nie było komu „zamknąć” bardzo dobrego dośrodkowania z rzutu rożnego. W 10 minucie dobrze ustawiony Oleksy głową wybija na rzut rożny piłkę dośrodkowywaną przez Brozia. Interwencja istotna ponieważ za jego plecami było już aż 3 zawodników stołecznego klubu. Jednak chwilę później krótko rozegrany rożny i tak doprowadza Niebieskich do utraty gola. Zaspała obrona Chorzowian, Nikolić zalicza asystę, a wspomniany brak aktywności wykorzystuje znakomicie zamykający akcje Stojan Vranjes. 12-sta minuta to już 0 do 3 dla gości! Po tej akcji Cichocki nadawał się już tylko do zmiany. Drugi kardynalny błąd byłego zawodnika Legii próbował naprawiać Grodzicki, ale kolejny raz w tym meczu świetnie zadziałał duet Nikolić – Prijović, gola zdobywa Kucharczyk, a Cichocki był już chyba kompletnie rozbity psychicznie.
Przez kwadrans gra toczyła się w większości na połowie Ruchu, ich grę w tym czasie słowami „bałagan taktyczny” podsumował komentujący spotkanie Grzegorz Mielcarski. Chorzowianie głęboko się bronili, momentami za głęboko skoro nie rzadko aż dziewięcioma zawodnikami. W 17 min. po szybkiej kontrze i błędzie Brozia, Zieńczuk stanął oko w oko z Kuciakiem i powinien to był wykorzystać ale bramkarz gości zachował przytomność, skrócił pole gry i był górą w tym pojedynku. Mimo tej szansy obraz gry się nie zmieniał, Ruch cofnięty jakby przestraszony. Aż tu nagle zaskoczenie, piękny rajd Mazka z 21 minuty pewnie wykańcza Stępiński i Ruch zmniejsza dystans do Legii o jednego gola. W 32 minucie Legia odwdzięczyła się groźnym strzałem Brzyskiego z dystansu.
Niebiescy zachowywali się jak by konsekwentnie czekali na swoją kolejną szansę. Łukasz Surma w 40 minucie pięknie „pomierzył” uderzeniem głową ale Kuciak po świetnej interwencji i tym razem był górą. Chwilę później po „centrze” z rzutu rożnego Grodzicki posłał piłkę o centymetry od słupka bramki bronionej przez warszawiaków. I tym znaczącym akcentem zakończyła się pełna emocji pierwsza połowa gry.
Z początkiem drugiej swoją szansę od trenera Fornalika otrzymał Podgórski który zastąpił Zieńczuka. 51 minuta to kolejny błąd w ustawieniu obrony Ruchu którą przed utratą gola uratowała tylko opieszałość Prijovicia z oddaniem strzału. Dwie minuty później Furman chciał zaskoczyć Putnocky`ego ale próba przelobowania bramkarza zakończyła się fatalnie, podobnie jak chwilę później strzał Lipskiego w stronę bramki Legii.
Po kolejnych dwóch minutach na strzał z dystansu zdecydował się Podgórski. Strzał był celny ale na tyle niegroźny że bez problemów poradził sobie z nim słowacki bramkarz. Na minutę przed upływem godziny gry Legia wbiła Ruchowi czwartego gola. Po kombinacyjnej akcji Nikolicia z Guilherme „na pełnym spokoju” akcję wykańcza Prijović. Później Legia skutecznie pilnowała wyniku a Ruchowi brakowało atutów aby odwrócić obraz gry.
Raczej nie było fragmentów gry które wymagałby wyróżnienia po za akcją z doliczonego czasu, kiedy to po bardzo dobrym podaniu z głębi pola Kuciak został zmuszony do wyjścia z bramki, minął go już Szewczyk ale strzał który oddał na bramkę trafia zaledwie w boczną siatkę bramki.
Niebiescy doznali dziś bolesnej porażki a dla Legii było to istotne „przełamanie”.

Michał Ponamarczuk


źródło: własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.