Niebiescy wygrali z Illicziweć Mariupol 1-0 – wypowiedzi

Po dobrym spotkaniu piłkarze Ruchu Chorzów wygrali kolejny sparing. Tym razem ich rywalem był 14 zespół Ukraińskiej Ligi – Illicziweć Mariupol.

Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Marek Zieńczuk w 30 minucie, zaś sami piłkarze Ruchu Chorzów mieli jeszcze kilka sytuacji do wygórowania wyniku. Trener Waldemar Fornalik powiedział po meczu: „Ukraińcy grali bardzo agresywnie i zdecydowanie. Pierwsza połowa była niezła i można było być zadowolonym z wielu fragmentów, choć były też postoje. Druga połowa była słabsza i można powiedzieć pół żartem, pół serio, że zawodnicy w drugiej części utrzymali wynik. Jesteśmy po kolejnym sparingu i mamy kolejny materiał, który będziemy analizować. Od niedzieli trzeba będzie zmniejszać ilość zawodników uczestniczących w meczach.

Marcin Malinowski wrócił na pozycję defensywnego pomocnika. Było widać u niego dłuższą przerwę w grze na tej pozycji, ale po kilkunastu minutach wszystko wróciło do normy. Zobaczyliśmy, jak ten układ funkcjonował.

Szkoda niewykorzystanych okazji. Ja cieszę się z każdej zdobytej bramki i zawodnikom na pewno też to sprawia radość. W drugiej połowie Eduards Visnakovs mógł się lepiej zachować w jednej sytuacji i wtedy mogłaby paść bramka. Marek Szyndrowski miał z kolei bardzo dobrą okazję do zdobycia gola głową. W lidze byśmy powiedzieli liczą się trzy punkty, a tutaj powiemy liczy się zwycięstwo.”

Po spotkaniu udało się porozmawiać również z Rafałem Grodzickim:

„W pierwszym sparingu drużyna szwajcarska była przynajmniej o klasę lepsza od Ukraińców. Dużo lepiej się prezentowali, grali w piłkę, byli wybiegani i zorganizowani. Illicziweć był troszeczkę innym rywalem. To my dzisiaj prowadziliśmy grę i stwarzaliśmy sytuacje. Fajnie, bo zagraliśmy na zero z tyłu. Zaczynamy coraz lepiej grać w obronie i mam nadzieję, że to będzie przynosiło efekty również w lidze.

Ukraińcy grali ostro, ale taki jest charakter słowiański. My też czasami gramy ostro, naciągamy przepisy, jednak trzeba znaleźć tą granicę, żeby nie zrobić nikomu krzywdy. To też jest pożyteczne, bo hartuje się tak charakter.

W drugiej połowie miało miejsce niefortunne zdarzenie. Nasz zawodnik i gracz drużyny przeciwnej złapali moją lewą nogę w kleszcze, zblokowali z obu stron i poczułem ból w kolanie. Mam nadzieję, że to nie jest coś groźnego, ale to się okaże dopiero z czasem.”

 

Tymczasem zespół z Chorzowa nadal nie przegrywa w 2015 roku. Zaś 1 lutego odbędzie się prawdopodobnie kolejny sparing. Rywal jeszcze nie jest znany.


źródło: własne / niebiescy.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.