Niebiescy znów przegrywają w końcówce – obszerny zapis konferencji prasowej

Przegrywamy kolejne spotkanie w samej końcówce, a tym razem graliśmy w przewadze. Co zawiniło? Postanowiliśmy sprawdzić co do powiedzenia mają trenerzy obydwu drużyn. Uwaga! Poniżej przedstawiamy cały zapis konferencji prasowej z udziałem trenera Juana Ramona Rochy. jest co czytać.

Tomasz Kafarski – Górnik Łęczna:

Wydarzyła się bardzo niezwykła rzecz. Moja drużyna zagrała dzisiaj bardzo słabą pierwszą połowę, na pewno osłabiła nas ta czerwona kartka. Na pewno jednak wielki szacunek dla chłopaków za grę do końca i za to, że udało się ten mecz wygrać. Szkoda mi Ruchu, bo gra lepiej niż pokazuje to miejsce w tabeli, ale na pewno my z dzisiejszego zwycięstwa się cieszymy i jest to dla nas dobry prognostyk na przyszłość.

 

Juan Ramon Rocha – Ruch Chorzów:

Prawda jest taka, że teraz jestem bardzo zmartwiony. Drugi mecz z rzędu gdzie mamy zwycięstwo w naszych rękach i po raz drugi przegrywamy go w ostatnich momentach. To był całkiem inny mecz niż poprzedni, rywale stanęli z tyłu, a nagle przyszło wyrównanie i druga bramka w momencie gdzie nie było już czasu na reakcję. Mieliśmy mniej sytuacji bramkowych niż w poprzednim meczu, ale pomimo tego powinniśmy to spotkanie wygrać.

Na świeżo – po meczu – jesteśmy wszyscy zdenerwowani i trzeba ochłonąć, bo całkiem inaczej oceniamy spotkanie od razu po meczu, a inaczej na drugi dzień , gdzie spokojnie możemy wyciągnąć odpowiednie wnioski. W obydwu tych ostatnich spotkaniach już było tak, że jak to się mówi „jesteśmy w ogródku”, a w takich momentach należy być bardziej skoncentrowanym.  Dla mnie to jest niewiarygodne, że w dwóch spotkaniach z rzędu tracimy punkty w ostatnich sekundach meczu.

Marcin Kowalczyk miał bóle ścięgna achillesa przez ostatnie dwa dni, lekarze robili wszystko by doprowadzić go do pełnej sprawności. Zmiana była spowodowana kontuzją.

To, co stało się w tych dwóch ostatnich spotkaniach nie jest spowodowane, że jeden zawodnik zagrał słabiej. Villafane oceniam pozytywnie, dobrze współpracuje z Przybeckim po prawej stronie.
Gdyby nie było tych dwóch słabszych momentów w tym meczu i poprzednim to dzisiaj nie rozpatrywalibyśmy formy Villafane. Raz jeszcze podkreślam, że nie możemy jednego zawodnika obarczać porażką.
Jeżeli chodzi o dzisiejsze spotkanie chciałem, żeby w środku pola grali piłkarze ofensywni, z tego względu, że wiedzieliśmy, że dzisiaj będziemy grali z drużyną dobrze zorganizowaną w obronie. Zależało nam na tym, by grali piłkarze którzy umieją utrzymać się przy piłce.
Przy prowadzeniu nie chcieliśmy się bronić. Wszedł Zawal jako jeden defensywny pomocnik, a wyżej podeszli Urbańczyk z Walskim.

Do każdego meczu przygotowujemy się z jakimś planem, ale wszystko może rozpaść się w ułamku sekundy.
Ja zdaję sobie sprawę w jakiej sytuacji jesteśmy, ale w tych trudnych chwilach chcę, żeby zawodnicy byli razem, jest dużo meczów do zakończenia i wierzę, że z tego kryzysu wyjdziemy.

Moją filozofią jest gra ofensywna, czy się wygrywa, czy przegrywa. Inny trener mógłby przy prowadzeniu zespół wycofać, my byliśmy w przewadze i chcemy grać cały czas do przodu – atakować.

Pewne jest to, że ta drużyna potrafi stworzyć sobie sytuacje bramkowe, poprzedni mecz mogliśmy szybko rozstrzygnąć na naszą korzyść. Jeśli mamy te sytuacje bramkowe, to piłkarze muszą być w nich skoncentrowani i muszą zdobywać kolejne bramki.
W piłce siedzę tyle lat i pierwszy raz zdarzyło mi się, że w dwóch spotkaniach zamiast zdobyć 6 punktów zespół zdobywa 1.

Raz zdarzyło mi się w historii – mecz Panatinaikosu z Legią Warszawa gdzie odpadliśmy w 4 doliczonych minutach i odpadliśmy z Pucharu UEFA. To był jeden raz, ale dwa razy nie zdarzyło mi się nigdy.

Jestem tutaj tydzień i wierzę w to, że uda się to zmienić, że nie będziemy tracić bramek w ostatnich minutach. Będziemy też pracować nad tym, żeby stwarzane sytuacje zamieniać na bramki.

Widzę w drużynie młodych zawodników którzy są w stanie pomóc w zdobywaniu bramek. Cały czas wierzę w to, że można naszą trudną sytuację odwrócić, ale w trudnych chwilach musimy być wszyscy razem, sztab, zawodnicy, kierownicy, kibice i wszyscy którzy chcą dobrze dla tego klubu.

Na prawdę czuję się zmartwiony. Widzę, że ci chłopacy chcą, że walczą, a pomimo tego dostają dwa „strzały w plecy” i szczególnie trudno jest się w takich sytuacjach podnieść, z drugiej strony sam mówiłem 4 dni temu, że takie sytuacje sprawiają, że Ci piłkarze szybciej stają się dojrzalsi.

Tych zawodników co mamy, którymi musimy grać to przynajmniej do zakończenia pierwszej rundy. To co widzę przez ten okres jaki jestem w klubie – to ich zaangażowanie – jak podchodzą do zajęć, że podchodzą do tego poważnie, profesjonalnie to jestem pewnie, że to musi kiedyś zaskoczyć.

Dla mnie byłoby łatwiej ustawić zespół defensywnie i czekać na jedną okazję by zdobyć bramkę. Te mecze jakie oglądałem do tej pory w I Lidze to właśnie taka zachowawcza taktyka, obrona, ale to nie moja filozofia, żeby cofać zespół i czekać na okazje z obrony. Chcę, aby moja drużyna grała wysokim pressingiem i to musi potrwać zanim tak się stanie. Nie może tak być ciągle, że mamy jakiś pech.

Na pewno winą nie jest przygotowanie fizyczne, to bardziej chodzi o złe ustawienie w tych ostatnich kluczowych minutach jeśli chodzi o defensywę.

Tutaj mówi trener Warzycha:

Na pewno nie jest to przygotowanie fizyczne – bo jeśli się przegrywa 3-1 jak z Chojniczanką umieliśmy doprowadzić do wyniku 3-3, także uważam, że drużyna jest dobrze przygotowana.

Trener Rocha:

Jeżeli drużyna miałaby braki w przygotowaniu fizycznym to nie mogłaby w ciągu 4 dni rozegrać dwa dobre mecze. Jeśli chodzi o walkę i wybieganie to widać, że drużyna spełnia moje założenia na dany mecz.

Kiedy chcemy atakować to potrafimy to robić, a wiadomo, że wtedy z tyłu zostawia się dużo miejsca. Pomimo tego, że obydwa mecze zagraliśmy w wysokim pressingu to z tyłu nie wyglądało to tak tragicznie.

Jeżeli mamy pożartować to napiszę pismo z prośbą, by mecze trwały 80 minut. Piłka nożna jest ładnym sportem i niestety jest sportem nieprzewidywalnym. Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, dlaczego tracimy bramki na koniec spotkania, ale znajdziemy na to sposób.

Wierzę w to, że będziemy w końcu przychodzić uśmiechnięci na konferencję prasową.


własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.