Pierwszy remis Widzewa – kolejne „Wieści z Łodzi”

omwidz

Widzew Łódź zanotował pierwszy remis w IV Lidze. W ramach meczu 5 kolejki zagrał z Omegą Kleszów. Mecz zakończył się wynikiem 0-0.

W Kleszczowie czekał dzisiaj na widzewiaków chyba najtrudniejszy rywal – Omega Kleszczów. Rywale przystąpili do meczu z bardzo bojowym nastawieniem i to od początku meczu było widać. Dopiero w 11 minucie Rachubiński wrzucał ze skrzydła, a głową bramkę chciał zdobyć Maczurek. Zaś w 18 minucie płasko piłkę zagrywał Budka, strzelać znów próbował Maczurek, ale jego strzał został dobrze zablokowany.

Po faulu w 23 minucie gry dobrze dośrodkowywał piłkarz Omegi i w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Krzysztof Kowalski, jednak jego strzał o włos minął bramkę Sokołowicza, zaś 6 minut później w 100% sytuacji znalazł się Kowalski, ale strzelił w słupek.

Od 30 minuty nieco zmienił się obraz gry, piłkarze gospodarzy nieco spuścili z tonu, jednak Widzew nadal ciężko konstruował jakieś akcje w ataku. W 38 minucie na boisku doszło do pierwszej roszady – Majerza zmienił Adrian Kralkowski. Olkowi prawdopodobnie odnowił się uraz stawu skokowego Gospodarze w ciągu dwóch minut mieli dwa rzuty rożne które jednak na bramki nie zostały zamienione. Jeszcze 5 minut przed końcem zaatakowali łodzianie, jednak albo to Świątkiewicz zagrywał ręką albo to sędzia nie dopatrywał się zagrań ręką rywala.

Najlepszą jednak okazję do zdobycia gola oglądaliśmy w 42 minucie kiedy to Budka ładnie rozegrał piłkę z Czaplarskim i po odegraniu Michała – Adrian znalazł się sam na sam z bramkarzem Omegi ale uderzył prosto w niego i bramki nadal nie oglądaliśmy. Na sam koniec zaatakowali kleszczowianie, ale Milczarek bardzo dobrze wybił piłkę i sędzia mógł zakończyć pierwszą połowę.

Na drugą część meczu nie wyszedł już Igor Świątkiewicz. Za niego wszedł Kamil Bartos który intensywnie rozgrzewał się już od początku spotkania. Kamil bardzo dobrze wszedł w rytm meczowy bo już w 46 minucie razem z kapitanem – Rachubińskim stworzyli spore zagrożenie pod bramką gospodarzy. Ostatecznie jednak ten drugi niezbyt dobrze przyjął piłkę i strzału nie oddał.

Z godnych odnotowania należy zaznaczyć, że Widzew zaczął grać lepiej i w efekcie uzyskał 3 rzuty rożne, chociaż z żadnego z nich piłka do bramki nie wpadała to było widać, że ten stały fragment gry może przynieść upragnionego gola.

Przełom mógł nastąpić w 63 minucie. Widzew miał rzut wolny w okolicach 40 metra i po jego rozegraniu do piłki dopadł Rachubiński, oddał bardzo dobry strzał, jednak Wiśniewski zdołał wybić piłkę. Spotkanie bardziej się zaostrzyło i kolejna zmiana w drużynie trenera Obarka spowodowana była urazem. W 66 minucie za dobrze dzisiaj grającego Fornalczyka wszedł Michał Pietras. Zaraz po tej zmianie błąd popełnił Okachi i w ataku byli gospodarze, na szczęście nie padła bramka.

W drugiej połowie zdecydowana przewaga widzewiaków. 71 minuta to dobra akcja Budki i odegranie do Rachubińskiego, nasz kapitan jednak zbyt długo przygotowywał sobie piłkę i nie oddał strzału. 4 minuty później znowu akcja Budka – Rachubiński i strzał z woleja Mariusza, bramkarz złapał piłkę bez problemu. Ostatnie minuty meczu przebiegały pod dyktando ataków Widzewa Łódź. Swoje szanse mieli Okachi – przestrzelił znacznie oraz Kralkowski który po podaniu od Gilarskiego próbował strzelać jednak obrońcy dobrze go zablokowali. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy którzy próbowali centrować w pole karne Sokołowicza, jednak mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Widzew Łódź nadal niepokonany i chociaż dzisiaj zanotował tylko remis to na pewno nikt zbytnio nie będzie grymasił, w końcu Omega Kleszczów to jeden z pretendentów do awansu. Teraz pora się skupić na meczu z Astorią Szczerców, a będzie to pierwszy mecz Widzewa w tym sezonie w którym Widzew będzie gospodarzem.


źródło: własne / foto: widzewtomy.net

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.