Po prostu… to Ruch Chorzów – felieton

Kiedy w 2003 roku po raz pierwszy wszedłem na stadion (wówczas na prostej był młyn), nie było już odwrotu. Dzisiaj ten Klub, któremu kibicuję w zasadzie od małego szczyla obchodzi zacny jubileusz. 100-lecie istnienia!

Mecz z Aluminum Konin. Karny Śrutwy, wybuch radości… remis… 2-2. Atmosfera, która wówczas panowała nie pozwoliła mi długo zasnąć.

Od tego meczu minęło już mnóstwo czasu, zdążyłem się postarzeć, wydorośleć… a dalej to we mnie siedzi. Od 17 lat słyszę pytanie, co mnie tam ciągnie? Strona słaba, kasy z tego nie masz, a tam wiecznie łazisz. Ja odpowiadam po prostu… to Ruch Chorzów.

Samą historią, jak się tam znalazłem nie chcę Was zanudzać. Cytując klasyka… „klasyczny mezalians”… miałem iść na randkę z dziewczyną, zobaczyłem plakat meczowy i… zdzierałem gardło na prostej.

Jestem kibicem, nie redaktorem. Zawsze przygotowuję się do meczu jak kibic: prasowanie koszulki, pranie szalika, chociaż z tym szalem to nie zawsze tak było. Miałem taki swój przesąd, by po wygranym meczu nie prać szalika. To może i głupie, ale taki przesiąknięty zapachem słonecznika i zapachem spalonych rac zawsze dawał mi poczucie, że poprzednie emocje wspomogą Ruch w walce o kolejne ligowe zwycięstwo. Podróż? Obowiązkowo tak zwanym „cwangolem” (autobus nr. 22). Kiedyś? Śpiewy całą drogę z Cwajki na stadion. Ja? Chowany w Chorzowie całe życie, a w autobusie z wszystkimi: „Siemianowice! Najlepsi Ruchu kibice!”Dzisiaj jednak stonowany, ale nadal mnie to cieszy jak małolata, kiedy w autobusie rozlegają się śpiewy i radosne okrzyki.

Z pewnych rzeczy się po prostu nie wyrasta. Przekonałem się o tym kiedy założyłem Życie na niebiesko. Oglądanie meczu z wysokości trybuny prasowej to podobne emocje. Krzyki, nerwy… siwych włosów zdecydowanie mi przybyło od momentu, kiedy staram się „po nŏszymu” prowadzić LIVE. Niekiedy aż mnie nosi, żeby wejść na sektor i razem z kibicami dopingować Ruch Chorzów.

Ale starczy tych moich wypocin i wspominek… raz w życiu można przeżyć taki dzień, jak ten dzisiejszy. Raz w życiu można złożyć życzenia wszystkim związanym z Ruchem, w takich okolicznościach. Ciężko… Nie można w dwóch zdaniach podziękować wszystkim za tworzenie tego Klubu, nie można też w dwóch zdaniach życzyć wszystkiego czego by się chciało, dlatego życzę Klubowi, ludziom związanym z Klubem i wszystkim kibicom by się spełniły Wasze życzenia. Zapewne znajdą się wśród nich takie, które sam chciałbym, by się spełniły.

Cieszcie się Ruchem! Choćby i 1920 lat!


David