Przegrywamy z Termaliką 0-1 – wypowiedzi i konferencja

rchtbb01

Niebiescy zagrali solidny mecz grając w dziesiątkę i ze straconą bramką, a do szczęścia brakowało nieco skuteczności. Po meczu mamy wypowiedź Kamila Lecha, oraz zapis konferencji.

Wypowiedzi:

Kamil Lech: „Wina była obopólna, ja krzyczałem do Rafała, żeby wybił, ale źle zrozumiał i padła bramka. Łukasz Surma to bardzo dobry zawodnik, potrafi opanować piłkę w środku pola, ale myślę, że są też inni gracze którzy mogą go zastąpić.
Co do faulu Kowalczyka, to według Marcina – lekko położył na nim rękę, a on się przewrócił.
Pytanie do trenera, czemu gramy w kratkę, moim zdaniem zagraliśmy dzisiaj przyzwoicie”.


źródło: własne

Konferencja prasowa:

Czesław Michniewicz (Termalica Nieciecza): ” Analizowaliśmy Ruch i wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie. Mieliśmy drobne problemy kadrowe, zdecydowałem się na wystawienie Jakuba Wróbla na skrzydle i nie zawiodłem się. Otoczka spotkania była bardzo specyficzna. Brak kibiców powoduje, że ciężko o motywację. Punkty są oczywiście tak samo ważne, ale lepiej jest, gdy „trybuny niosą”. Nawet, jeżeli są to kibice rywala. Dopuściliśmy Ruch do kilku sytuacji, niepotrzebnie. Mogliśmy zamknąć mecz, zdobyć kolejne braki, ale byliśmy nieskuteczni. Przez to do samego końca drżeliśmy o rezultat. Wracamy do siebie – może nie miasta, ale wioski lidera. Póki co nim jesteśmy i czekamy na dalszy rozwój wydarzeń”.

Waldemar Fornalik (Ruch Chorzów): „Taka jest piłka – mimo że mieliśmy kilka swoich sytuacji, to Termalika trafiła pierwsza. Z takim zespołem nie można stracić bramki. Dziś kosztowało nas to utratę trzech punktów. Po golu Gustkovskisa zareagowaliśmy dobrze. Niestety, szybko z boiska został usunięty Marcin Kowalczy – czy słusznie, czy nie, trzeba to zobaczyć na powtórkach. Uważam, że drużynie należą się pochwały za grę w drugiej połowie. Mimo osłabienia stwarzaliśmy sobie sytuacje, prowadziliśmy grę. Ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Niemniej, zespół pokazał chęć odrobienia strat”.


źródło: niebiescy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.