Ruch Chorzów – Lechia Gdańsk znowu na remis – relacja z meczu

11033425_1595415074036265_1891317837_o

Niebiescy w lidze po raz szósty z rzędu zremisowali z „Lwami Północy”. Bramki padały z rzutów karnych, a gole strzelali Kevin Friesenbichler dla Lechii oraz Filip Starzyński dla Ruchu.

Mecz zaczął się od minuty ciszy która dzisiaj poświęcona była pamięci zmarłym niedawno Henrykowi Śliwińskiemu, Mariana Szei oraz Bohdana Tomaszewskiego. Ta jednak nie wypadła dobrze, gdyż kibice gości nie zamierzali milczeć i przez cały czas krzyczeli obraźliwe hasła w kierunku kibiców Ruchu Chorzów.

Samo spotkanie rozpoczęło się nerwowo i z jednej i z drugiej strony jednak to „Niebiescy” byli bliżej strzelenia pierwszego gola. Już w 2 minucie gry Zieńczuk zdecydował się na strzał zza pola karnego, jednak został zablokowany, zaś chwilę później uderzał „Figo” lecz jego strzał minął prawy słupek bramki Mateusza Bąka. W kolejnym etapie gry mieliśmy dużo przerw spowodowanych urazami, głównie Bougaidisa który w całej pierwszej połowie korzystał z masaży przynajmniej pięciokrotnie.

Pilkarze z Chorzowa mieli często problemy z dokładnym podaniem do partnera zaś Kuba Kowalski oraz Rafał Grodzicki ewidentnie źle weszli w mecz. Ten drugi – popularny „Grodek” w znacznym stopniu przyczynił się do straty gola. Kiedy już wszyscy myśleli, że do przerwy będzie remis to po akcji Makuszewskiego do strzału doszedł Sebastian Mila, Rafał starał się wślizgiem zablokować ten strzał jednak zrobił to tak nie fortunnie, że piłka ewidentnie trafiła go w rękę i sędzia Tomasz Musiał nie miał najmniejszych wątpliwości aby podyktować rzut karny. Tym razem Matus Putnocky skapitulował, a jedenastkę na gola zamienił Kevin Friesenbichler.

Po przerwie nie oglądaliśmy już Jakuba Kowalskiego, w jego miejsce wszedł Rołand Gigołajev, jednak z przodu nadal Ruch grał tylko jednym napastnikiem. Okazji było kilka i były one groźne, jednak strzały Marka Zieńczuka czy Filipa Starzyńskiego nie przynosiły pożądanych skutków. W końcu jednak nadeszła 57 minuta i dobra akcja Eduardsa Visnakovsa, który został sfaulowany przez Bougaidisa i tym razem również sędzia Musiał musiał podyktować rzut karny, a że „Figo” się nie myli to też i ten zamienił na gola i wynik zmienił się na 1-1.

Chociaż do końca meczu wynik już nie uległ zmianie, to okazji jeszcze kilka była i dla Niebieskich i dla Lechii, jednak żadna z drużyn już nie znalazła sposobu na przeważenie szali na swoją korzyść. Do tego wszystkiego, sędzia Tomasz Musiał, zaczynał stawać się antybohaterem tego spotkania, a właściwie to jego pomocnicy którzy kilka razy sygnalizowali faule których nie było.

Z wartych uwzględnienia należy wymienić Pawła Oleksego, który dzisiaj rozegrał pierwszy cały mecz w barwach Ruchu Chorzów.

Faktem stał się kolejny, szósty już remis z rzędu w lidze w meczach z Lechią, a kolejna strata punktów może spowodować, że i Korona i Cracovia, jeśli zdobędą dobre wyniki to znowu odskoczą ekipie z Cichej, ta zaś będzie miała okazję do pokazania się z jeszcze lepszej strony już za tydzień w meczu z Pogonią Szczecin.

My prowadziliśmy z tego spotkania relacjo live po ślunsku, a jej zapis znajdziecie pod tym linkiem: http://relacjolive.zycienaniebiesko.cba.pl/?mecz=19


źródło: własne

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.