Ruch dowozi cenne trzy punkty w meczu z Lechią – wypowiedzi oraz konferencja prasowa

rchlgd32

Po emocjonującej końcówce, piłkarze trenera Fornalika zdobywają trzy punkty i pewne jest, że przed rozpoczęcięm rundy rewanżowej, będziemy w górnej ósemce. Zapraszamy na wypowiedzi oraz konferencję prasową po meczu.

Wypowiedzi:

Mariusz Stępiński:
„Przed powołaniem też zdarzało mi się strzelać bramki, także myślę, że powołanie nie działa jakoś szczególnie. Myślę, że każdy z młodych zawodników po to trenuje i wykonuje tą pracę, żeby znaleźć się w kadrze. Na pewno byłem trochę zaskoczony powołaniem bo skupiałem się na kadrze U-21 i tam starałem się grać jak najlepiej. Jednak fajna taka niespodzianka.
Dawno takiego horroru nie grałem i rzeczywiście jak schodziłem z boiska to na ławce nerwy były bardzo duże. Po bramce podbiegłem do Tomka Podgórskiego, bo Tomek się smieje, że z kim nie jest w pokoju, to ten zostaje królem strzelców i śmieje się, że całą energię przekazuje teraz mi. Dzisiaj moja bramka była bardzo sytuacyjna, tam był rykoszet, a ja gdzieś tam odbiłem lekko piłkę i wpadła do bramki”.

Michał Koj:
„Lechia miała z przodu takich piłkarzy jak Makuszewski, czy Mak i zdołali nam wbić dwie bramki, ale to my wychodzimy z tego meczu zwycięsko. Moja bramka, pierwsza w ekstraklasie i na pewno zapamiętam ją na długo, w sumie zawsze się ją pamięta. Dzisiaj myślę, że dobrze wyglądaliśmy z Mateuszem (Cichockim przyp. red.) i zawsze się dogrywamy razem gdzieś na treningach. Mi dzisiaj nie za dobrze służyło boisko, gdzieś piłka wpadała w poślizg i miałem małe problemy, ale warunki były takie same dla każdego, dla mnie ciężko, ale dla kogoś innego były dobre”.

Konferencja prasowa:

vanheese

Thomas von Heesen (Lechia Gdańsk):

„Przez 50 minut budziliśmy się z głębokiego snu, takiej gry nie oczekiwałem. Wiele błędów popełnialiśmy i ciężko jest się podnieść kiedy przegrywa się 3-0. W drugiej połowie jednak się obudziliśmy, mieliśmy dużo sytuacji, ale to nadal jest zbyt duży dystans do odrobienia. Ciężko zdobyć korzystny wynik kiedy gra tyl;ko pięciu zawodników, a sześciu śpi”.

walderby

Waldemar Fornalik (Ruch Chorzów):

„Był to emocjonujący mecz, nie ma co ukrywać. Szczególnie pierwsza połowa byłą bardzo dobra w naszym wykonaniu. Zawodnicy byli skuteczni w ofensywie. Wynik 3:0 mógł spowodować rozluźnienie, ale uczulałem na to zawodników w przerwie. W drugiej połowie zostaliśmy złapani na kontrę, chwilę później padł drugi gol dla Lechii i musieliśmy się na ławce denerwować. Zawodnicy sprezentowali mi te trzy punkty i to chyba najlepszy prezent, jaki mogłem otrzymać z okazji tego jubileuszu”.


źródło: własne