„Ruch jest wielki wielkością ludzi go tworzących” – wywiad z Andrzejem Godojem

Dzisiaj mija 100 lat od założenia klubu Ruch Chorzów. O tym jak wyglądał przedwojenny Ruch, a także ten zaraz po wojnie porozmawialiśmy z historykiem – Andrzejem Godojem. Zapraszamy do lektury:

Klub dzisiaj obchodzi swoje 100-lecie istnienia, chociaż tak naprawdę to Klub świętuje je cały rok. Jak to jest z tą datą powstania?

Z datą powstania klubu sprawa jest jasna. 6 kwietnia 1920 roku w biurze plebiscytowym, w restauracji „Pod Białym Orłem” odbyło się robocze spotkanie kilku osób kierujących polską akcją plebiscytową w Bismarckhütte. Wśród zebranych wymieniamy Teofila Paczyńskiego polskiego komisarza plebiscytowego na obszar Bismarckhütte, Edwarda Supernioka, braci Bartoszków i Bernarda Skoppa. Zebranie założycielskie zwołano na 20 kwietnia. Odbyło się w Domu Związkowym, dziś jest to Dom Kultury Batory. Stawiło się na nie ok 40 osób i uchwaliło powołanie do życia klubu sportowego. W tym dniu ukonstytuował się pierwszy zarząd, wybrano nazwę itp. Już dużo trudniej jest odnieść się do daty świętowania założenia klubu. W okresie przedwojennym była ona ruchoma, świętowano początkowo latem, a od drugiej połowy lat 20-tych jesienią, we wrześniu lub październiku. Klub świętuje swoje stulecie przez cały rok, gdyż celebracja takiego jubileuszu jest sprawą niepowtarzalną, na następną taką okazję poczekają kibice Ruchu cztery pokolenia.

Pierwszy sukces przyszedł dopiero 13 lat po powstaniu Klubu. Dopiero, czy może tak wcześnie? Co miało znaczący wpływ na ten sukces?

Pierwszym sukcesem był fakt przetrwania przez klub newralgicznego okresu miedzy plebiscytem i trzecim powstaniem a decyzją o podziale Górnego Śląska. Z prawie 150 klubów powołanych do życia w tym czasie przetrwało zaledwie 38.  Przetrwały te, w których sport był co najmniej równoważnym polityce czynnikiem. Pierwszy poważny sukces sportowy niebieskich to już rok 1922. Niebiescy wygrywają w pierwszych, które udało się dokończyć rozgrywkach polskich klubów na Górnym Śląsku. Tytuł polskiego mistrza Górnego Śląska otwiera więc długą listę laurów zdobytych przez Ruch na przestrzeni 100 lat. Zwycięstwo w okręgowych rozgrywkach przyniósł nam także rok 1926, dwukrotnie Ruch zwyciężył także w Pucharze Fliegera, w 1925 rozgrywki te zastąpiły ligowe zmagania o prymat w okręgu. Te trzy ostatnie mają szczególny wymiar, bo Ruch rywalizował już o nie tylko z klubami polskimi, ale także niemieckimi. Nawet zresztą gdyby za pierwszy prawdziwy sukces przyjąć dopiero osiągnięte w 13 roku istnienia klubu Mistrzostwo Polski to przecież jest wiele klubów, które nigdy tego zaszczytu nie dostąpiły, mimo zdecydowanie dłuższej niż 13 lat historii.

Co miało wpływ na mistrzostwo 1933 roku? Poza naturalnymi talentami i zamiłowaniem Górnoślązaków do piłki myślę, że ambitnie budowana drużyna, do której sukcesywnie włączano młodych graczy, głównie własnych wychowanków, oraz procenty naliczone z bolesnych nieraz doświadczeń pierwszych mistrzowskich gier Ruchu na arenie ogólnopolskiej. Nie bez znaczenia było włączenie się do kierowania Ruchem szeregu ambitnych działaczy.

Gdyby porównać Klub z czasami powstania, a dzisiejszymi (zachowując oczywiście czynniki takie jak np. ustrój polityczny, zarobki, gospodarkę) to wtedy było łatwiej, czy teraz jest łatwiej prowadzić klub, walczyć o sukcesy?

Nigdy nie prowadziłem klubu piłkarskiego, więc nie czuję się kompetentny do odpowiedzi na takie pytanie. Lata 20-te to okres kryzysu. Pieniędzy brakowało, ale też i koszta były niższe. Mniejsze było zainteresowanie kibiców, praktycznie nie występowały klubowe gadżety, nie było z oczywistych względów praw telewizyjnych, a transfery zdarzały się wyjątkowo rzadko.

Dziś futbol jest w znacznej części irracjonalnym zjawiskiem, gdzie niewiele klubów w Polsce jest w stanie generować wpływy pokrywające koszta.

Pierwszym polskim trenerem był Gerard Wodarz w 1949 roku? Wcześniej źródła podają samych obcokrajowców. Dwóch Węgrów, dwóch Austriaków i Czech. Skąd wówczas taki trend?

Węgry, Austria i Czechosłowacja słusznie uchodziły wtedy za państwa należące do piłkarskiej czołówki Europy. Nie dziwne więc, że stamtąd przybywali do nas szkoleniowcy. Istotnym, zwłaszcza u nas, był brak bariery językowej. Może Cię zaskoczę, ale moim zdaniem pierwszym polskim trenerem w Ruchu był Franciszek Bartoszek, a może i Bernard Skopp. Doświadczeni piłkarze, którzy przeszli do Ruchu z B.B.C pomagali w treningach młodszym kolegom. W klubie od początku funkcjonowało stanowisko kierownika sportu, tenże kierował treningami, dobierał skład… kim więc był? Oczywiście płatna samodzielna funkcja trenera pojawia się w klubie dopiero począwszy od 1934 roku.

Gdyby nie wojna, to Ruch…

Zanim dokończę to zapytam… Jaką pozycję zajmowałby klub najbardziej utytułowany, dobrze zarządzany, będący wizytówką najbogatszego regionu w kraju, o świetnych relacjach z lokalnym biznesem i samorządem wojewódzkim, dysponującym największym i najnowocześniejszym stadionem? Klub obdarzony sympatią ogromnych rzesz kibiców? Klub chętnie zapraszany na zagraniczne boiska, z których wcale często schodził z podniesioną głową? Klub, o którym regularnie pisały gazety w sąsiednich krajach? Klub, którego sukcesy nie były efektem przypadkowej koniunkcji wybitnych talentów, ale sam te talenty wyławiający i szlifujący? Odpowiedź wydaje się prosta. Ruch nadal znajdowałby się w  absolutnej czołówce.

Teraz o sukcesach… wygrane z czołowymi zachodnimi klubami, Mistrzostwa Polski, Puchary Polski… w skali „jakości” tych sukcesów, które miały największe znaczenie?

Każdy z nich był notowany w innych okolicznościach. Jedne byłe sensacją i niespodzianką, inne logiczną konsekwencją długofalowej strategii. Obiektywną miarą sukcesów jest kondycja krajowej piłki, weryfikowana przez zagranicznych rywali. W tej sytuacji nie można nie podkreślić rangi mistrzostw 1974 i 1975. W końcu zdominowanie ligi kraju, medalisty mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich, którego kluby daleko docierały w pucharach to inna sprawa niż wygranie ligi, której przedstawiciele żegnają się z Europą już w rozgrywkach preeliminacyjnych, a kadra za sukces poczytuje samo zakwalifikowanie się do wielkich turniejów?

Sporo świetnych zawodników przewinęło się przez Ruch w ciągu tych 100 lat istnienia. Który Twoim zdaniem jest z nich najlepszy, albo którzy są najlepsi?

Ruch jest wielki wielkością ludzi go tworzących. Trudno jest wybrać tych najlepszych. Kibice Ruchu właśnie wybrali 11-tkę stulecia. I to jest odpowiedź na powyższe pytanie.

Najważniejsze momenty w historii klubu to?

W mojej ocenie najważniejsze momenty to chwilę przełomowe. Powstanie klubu, fuzja z BBC, dzięki której Ruch przejął swoje pierwsze boisko. Włączenie się do Ligi i w końcu jej wygranie w 1933 roku. Dzięki temu Ruch wskakuje na wyższy poziom organizacyjny i buduje stadion. Powojenne odrodzenie i przetrwanie stalinowskich pomysłów na nowe ułożenie stosunków w sporcie. Epoka Trzcionki i Vicana. Dwa fenomenalne triumfy trenera Wyrobka, które dla mnie są szczególne gdyż oglądane na własne oczy. Wreszcie najgłębszy w dziejach kryzys i upadek. A teraz walka o uratowanie klubu, tym bardziej dramatyczna, że pojawiały się nawet wśród części kibiców głosy wzywające do likwidacji klubu i powołania kontynuatora tradycji. Nie wiem jak zakończy się akcja odbudowy klubu, ale dziękuję ludziom, którzy spowodowali, że możemy dziś świętować 100-lecie klubu.

Od ostatniego MP minęło już bardzo dużo czasu. Obecnie jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. Jak myślisz? Gdzie będziemy za kolejne 100 lat? Ile triumfów przyjdzie święcić Klubowi?

Problemy jakie przeżywamy na skutek epidemii koronawirusa pokazują, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie za miesiąc lub dwa. Nie podejmę się więc takiej prognozy. Nawet biorąc pod uwagę, że z oczywistych względów nie będę mógł z jej trafności być rozliczony. Ale mam nadzieję, że po prostu będziemy. I jeszcze przed upływem tych 100 lat przerwiemy trwające od 1989 roku przeklęte odliczanie.

Na sam koniec, czego byś życzył Klubowi z okazji urodzin?

Dwóch rzeczy. Szczęścia. Bo od pewnego czasu prześladuje nas pech. Narzędzia do pracy. Stadionu godnego naszego klubu. 

Więcej o początkach Ruchu Chorzów znajdziecie w książce którą Wielki Ruch wyda już niebawem.


rozmawiał: Dejvid