Widzew Łódź – Termalica Bruk-Bet Nieciecza 2:1!

Piłkarze Wojciecha Stawowego w piękne, słoneczne, sobotnie popołudnie pokonali w Byczynie zajmującą przed meczem trzecią lokatę w I lidze – Termalicę Bruk-Bet Nieciecza.

Rzadko, który kibic RTSu spodziewał się, że łódzcy piłkarze po fatalnym spotkaniu jakie rozegrali tydzień temu w Legnicy z miejscową Miedzą, będą w stanie nawiązać walkę z tak wymagającym rywalem. Wojciech Stawowy do gry desygnował następującą jedenastkę: Krakowiak – Wrzesiński, Nowak, Kasperkiewicz, Kimura, Mroziński, Zgarda, Nishi, Batrovic, Bernhardt, Rybicki.

Od początku spotkania zdecydowaną przewagę mieli goście, którzy raz po raz atakowali bramkę Krakowiaka. Bramkarz Widzewa jak zwykle miał dużo pracy i jak zwykle ze swoich zadań wywiązywał się perfekcyjnie. Gospodarze starali się dużo „grać piłką”, niestety długie wymiany podań nie przynosiły pożądanych skutków i zespół nie przesuwał się znacząco w kierunku bramki przeciwnika. Na szczęście w 35. minucie ze stałego fragmentu gry udało zaskoczyć się obronę gości. Z rzutu rożnego dośrodkował Batrovic, a piłkę z woleja uderzył Szymon Zgarda, kilka sekund później ta zatrzepotała w siatce! Przyjezdni starali się szybko odpowiedzieć, na szczęście nie udało im się pokonać naszego bramkarza. Po pierwszej połowie Widzew – Termalica 2:1.

Druga połowa świetnie zaczęła się dla gospodarzy! Już w 53. minucie Mariusz Rybicki wyprowadził Widzew na dwubramkowe prowadzenie. Skrzydłowy RTSu dostał świetne prostopadłe podanie, uderzył szpicem buta i pokonał bezradnego Nowaka. Łodzianie grali mądrze, stosowali wysoki pressing nie pozwalając swobodnie rozgrywać piłki gościom. Ci, stworzyli kilka dogodnych sytuacji, lecz podobnie jak w pierwszej, tak w drugiej połowie świetnie w bramce spisywał się popularny „Krakus”. Podopieczni Wojciecha Stawowego zaczęli częściej grać szybkim atakiem z kontry co było konsekwencją ataku pozycyjnego graczy z Niecieczy. Podwyższyć prowadzenie mógł dobrze spisujący się dziś Rybicki, w dogodnej sytuacji znalazł się też wprowadzony na boisko w drugiej części Osmanaj. Wysiłki przyjezdnych zostały natomiast nagrodzone w 83. minucie. Sędzia Łukasz Bednarek podyktował rzut karny dla podopiecznych Piotra Mandrysza, a Dawid Sołdecki pewnie zamienił go na bramkę. Chwilę później 100% okazję miał Osmanaj, wystarczyło tylko skierować piłkę do bramki, niestety Słoweniec fatalnie przestrzelił. Do końca spotkania goście próbowali wyrównać, a Widzew kontrował, na szczęście wynik udało się utrzymać i czerwono-biało-czerwoni odnieśli trzecie zwycięstwo w sezonie, a drugie w ostatnich trzech spotkaniach.

Widzewiacy znacząco poprawili swój dorobek punktowy w rundzie wiosennej, zbliżyli się na jedno oczko do Pogoni Siedlce, która jeszcze dziś rozgrywa swoje spotkanie z Olimpią Grudziądz. Niestety do strefy barażowej brakuje łodzianom jeszcze, aż ośmiu punktów. Nie ma się co oszukiwać, jeśli myślimy o utrzymaniu, mamy obowiązek wygrywać seryjnie do końca. Gra drużyny to sinusoida. Świetne występy, jak ten ze Stomilem Olsztyn, czy dzisiejszy z Termalicą, zespół przeplata katastrofalnymi, jak choćby ten z Miedzią. Już za tydzień spotkanie z kolejnym groźnym przeciwnikiem. Widzew zagra w Świnoujściu z miejscową Flotą. W Łodzi padł remis 1:1. Nasza drużyna bez wątpienia w rundzie wiosennej jest mocniejsza od tej z rundy jesiennej. Wszystko jest możliwe, a kolejne zwycięstwa będą tylko napędzały grę łodzian. Jeszcze nie wszystko stracone!

 

źródło: własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.