Widzew Łódź wygrywa po raz drugi! – relacja z meczu z Włókniarzem Zelów (0-2)

zelwid

Widzew Łódź po raz drugi w tym sezonie IV Ligii zagrał na wyjeździe. Tym razem w Zelowie gdzie wygrali z miejscowym Włókniarzem 2-0.

Od początku jedna zmiana w klubie Łodzi. Zamiast Bednara który doznał urazu w pierwszym meczu dzisiaj zagrał Michał Czaplarski. Piłkarzy nie trzeba było dodatkowo mobilizować, w końcu na tym spotkaniu pojawił się sam Pan Prezes PZPN – Zbigniew Boniek i było od początku meczu widać, że widzewiacy chcą sobie mecz poukładać po swojemu, chociaż w 4 minucie to Włókniarz miał swoją szansę. Konkretnie to próbował zaatakować Bednarek jednak Dudała zdążył wyjść przed niego do piłki i wybił ją do boku boiska.

W 7 minucie dobra okazja dla Widzewa, ale ostatecznie Czaplarski został złapany na pozycji spalonej zaś chwilkę później prostopadła piłka do napastnika gospodarzy zaś świetnie wybronił Sokołowicz. W tej sytuacji po raz drugi środkowi obrońcy zostawili napastnika bez krycia. Jeszcze w pierwszym kwadransie gry, a konkretnie w 14 minucie po dobrym rozegraniu piłki przez zelowian ta znalazła się pod nogami Boczkiewicza, jednak jego strzał poleciał za bramkę. Ta akcja zmotywowała Łodzian do jeszcze lepszej gry i minutę później poszła doskonała akcja między Czaplarskim a Budką, podanie Adriana na 7 metr, a tam nasz kapitan nie daje szans bramkarzowi i wynik zmienił się na 0-1 dla Widzewa. Bohater pierwszego meczu – Igor Świątkiewicz również miał swoją okazję jednak w 19 minucie gry źle ułożył głowę do strzału, mogło być 0-2 jednak piłka przeleciała tuż obok słupka bramki gospodarzy. W tym fragmencie gry swoją szansę miał też Włókniarz, jednak strzał z 24 minuty Kalskiego został ładnie wybroniony przez naszego golkipera. Niespełna dwie minuty później znowu w natarciu Widzew, a tym razem swoje szanse mieli Kasperczak i moment później Okachi, ale ten pierwszy nieznacznie minął się z piłką po dośrodkowaniu zaś „Oki” odchylił się i piłka poszybowała wysoko nad bramką Robakiewicza.

29 minuta mogła przynieść wyrównanie, jednak po dobrej wrzutce w nasze pole karne udało się wybić piłkę, zaś dobitka Jakuba Dregiera była już do wybronienia dla Sokołowicza, a w 33 minucie strzelał z dystansu Boczkiewicz, piłka wpadała w kozioł ale Michał Sokołowicz bardzo dobrze obronił ten strzał. Po okresie spokojnej gry zaatakował Kasperczak, jednak jak się okazało w momencie podania od Adriana Budki znajdował się na pozycji spalonej. Dwie minuty później – w 40 min. Budka zagrywał piłkę do środka, jednak ani Kasperczak, ani Okachi nie trafili w światło bramki. W tej akcji ręką zagrał obrońca gospodarzy, ale sędzia nie odważył się użyć gwizdka. Na koniec pierwszej części gry po rzucie wolnym przypadkowo piłka trafia do Dudały, a ten strzela z bardzo ostrego kąta i trafia w słupek, po tej akcji sędzia odgwizdał koniec połowy.

Z wysokiego C zaczęli drugą połowę zelowianie, strzelał z dobrej pozycji jeden z rywali, ale odbił piłkę Sokołowicz, a chwilę później Fornalczyk zagrywał do Kasperczaka, który został zablokowany przez obrońców. Po rzucie rożnym strzelał jeszcze Rachubiński jednak bramkarz rywali wyłapał piłkę. W 53 minucie dobrą okazję miał Czaplarski, bramkarz rywala na raty, ale skutecznie broni ten strzał. 55 minuta gry i Świątkiewicz dobrze centruje na 10 metr, próbowali strzelać z woleja Kasperczak, a później Budka, ale nie udało im się dobrze trafić w piłkę. Do 62 minuty czekaliśmy na kolejne jakieś zagrożenie, tym razem Włókniarz, a dokładnie Jakub Dregier. Po płaskim zagraniu w pole karne ten oddaje strzał jednak piłka opuściła plac gry. Od tego momentu widzewiacy nieco cofnęli się na własną połowę i w efekcie w 66 minucie znowu było groźnie. Zza pola karnego strzelał Boczkiewicz, ale znów pewnie złapał Sokołowicz. W odpowiedzi uderzał Kasperczak, ale obok bramki gospodarzy. W 71 minucie groźnie pod bramką gospodarzy. Po faulu na Rachubińskim sędzia pokazał żółtą kartkę Ratajczakowi, jednak strzał Fornalczyka najpierw odbił się od muru a po dobitce piłka wyszła na aut bramkowy. W międzyczasie do dwóch zmian doszło w łódzkim klubie, Bartos zmienił słabo dysponowanego Czaplarskiego, zaś w 70 minucie Gilarski wszedł za Kasperczaka. 2 minuty później znowu centra na głowę Fornalczyka, piłka zaś minęła słupek bramki Robakiewicza o centymetry. Ostatni kwadrans gry rozpoczął się od strzału Huberta Muszyńskiego z rzutu wolnego lecz piłka znowu minęła słupek bramki dobrze broniącego Sokołowicza. W 77 minucie Damian Gilarski wykorzystał błąd Muszyńskiego, przejął piłkę i płaskim strzałem wyprowadził widzewiaków na 0-2! Widzew po tym golu już spokojnie kontrolował przebieg wydarzeń na boisku, a efektem był rzut wolny w 84 minucie oraz rzut rożny w 88 minucie gry. Przy tej drugiej okazji strzału próbował Kamil Bartos jednak bardziej strzelił na wiwat, niż aby zdobyć bramkę. Niewiele później sędzia gwizdnął po raz ostatni i Widzew zdobywa kolejne 3 punkty.

Na szczególną uwagę w tym meczu zasłużył 18 letni obrońca – Damian Dudała dla którego nie było w tym meczu straconej piłki i mecz zagrał jak profesjonalista z krwi i kości. Kilkakrotnie uratował klub przed utratą gola, a i z przodu bardzo dobrze zagrywał do kolegów z drużyny.

Kolejny mecz znowu na wyjeździe zagramy z Zawiszą Rzgów która pokonała Zawiszę Pajęczno 3-0, jednak po dzisiejszym starciu widać, że Wielki Widzew wraca na właściwe sobie tory i powinien ten mecz wygrać.


źródło: własne / foto: widzewtomy.net

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.