Widzew nadal na fali! Kolejne wygrane bRaci!

kksrts

Widzew Łódź po kolejnej – nie opisanej wygranie z Zawiszą Rzgów, dzisiaj rozgrywał mecz pierwszej rundy Pucharu Polski na szczeblu okręgowym. Wygrał 0-6, a my zapraszamy na kolejny „Meldunek z Łodzi”.

Dzisiaj trener Witold Obarek, zgodnie z zapowiedzią, pozwolił odpocząć piłkarzom, którzy ostatnio grali bardzo dużo.

Każdy z piłkarzy chciał się pokazać i od pierwszych minut atakował Widzew. Z godnych uwagi można wybrać akcję z 3 minuty meczu kiedy to ładnym podaniem popisał się Gilarski jednak strzał Milczarka przeleciał nad poprzeczką bramki Adamczyka, oraz z 8 minuty kiedy to Bartos wyłożył piłkę do Czaplarskiego, ale ten drugi zamiast strzelać wolał dośrodkować i wywalczył rzut rożny.

Pod koniec pierwszego kwadransa gry swoją okazję miał jeszcze okazję Czaplarski i Bartos jednak po zagraniu Gilarskiego najpierw z piłką minął się Michał, a po chwili do pustej bramki nie trafił Kamil.

Obraz gry nadal nie ulegał zmianie. Piłkarze KKS-u może raz pojawili się na połowie łodzian, którzy cały czas atakowali. Dowodem była sytuacja z 18 minuty kiedy to z bliskiej odległości uderzał Gilarski, jednak jego podcięcie minęło bramkę. Dwie minuty później Kamil Bartos strzelał do niemalże pustej bramki, jednak ostatecznie Kwiatkowski wybił piłkę z linii bramkowej.

Po tej okazji nieco ataki ustały i na kolejną dogodną sytuację czekaliśmy do 25 minuty. Wtedy to piłka poszła do Majerza ale 100% sytuacja skończyła się fiaskiem.

W 32 minucie bardzo dobra okazja z rzutu wolnego, po jego rozegraniu jeszcze faulowany przez golkipera gospodarzy Gilarski i sędzia wskazał na „wapno”. Do jedenastki pewnie podszedł Michał Czaplarski i wynik w końcu uległ zmianie w 34 minucie na 0-1 dla Widzewa. Po tej bramce kibice odpalili race oraz świece dymne i to spowodowało przerwanie zawodów na około 5 minut. Po tej przerwie znowu do akcji ruszyli łodzianie i długo na efekty czekać nie trzeba było. 38 minuta gry i Gilarski bardzo dobrze poszedł lewym skrzydłem, odegrał piłkę do Czaplarskiego, a ten uderzył z linii pola karnego i mieliśmy już 0-2! Przed przerwą spróbował jeszcze raz Damian Gilarski jednak jego strzał minął znacznie bramkę klubu z Koluszek. Pierwsza groźna okazja dla piłkarzy KKS-u miała miejsce w 44 minucie gry kiedy to do rzutu wolnego w okolicach 35 metra od bramki podszedł gracz gospodarzy. Uderzył, jednak prosto w Chachułę i ten bez problemu złapał piłkę. Po tym strzale arbiter Mateusz Anielak zaprosił graczy na przerwę.

Druga połowa to dalszy popis gry Widzewa. Już w 51 minucie padła trzecia bramka dla łodzian. Puchalski dobrze zagrał w pole karne gdzie czekał już Kralkowski (wszedł w 46 minucie za Świątkiewicza) i dobrym strzałem pod nogami Adamczyka, wyprowadził RTS na 0-3. Dalsze minuty spotkania pokazywały totalną dominację Widzewa. 54 minuta to znowu ładna „klepka” Majerz – Kralkowski – Gilarski jednak ostatecznie ten ostatni był na pozycji spalonej.

Bezrobotny dzisiaj Chachuła musiał się dogrzewać, tak na wszelki wypadek, zaś Widzew w 60 minucie znowu zaatakował, ostatecznie jednak strzał Damiana Gilarskiego wylądował za bramką. Zaś w 62 minucie mieliśmy nie lada gratkę, bowiem pierwszy raz z rzutu rożnego dośrodkowywał gracz…Koluszek! Wrzucaną piłkę wybił Majerz. Trzy minutki później znowu w ataku Widzew i znowu Damian Gilarski. Bardzo dobrze wrzucał piłkę ale na piątym metrze nikt piłki nie trafił. Damian grał dzisiaj bardzo dobre zawody i właściwie co chwila stwarzał zagrożenie. 70 minuta meczu pokazała, że nie można tracić koncentracji bowiem gdyby nie Konrad Puchalski to gospodarze mieliby okazję sam na sam z Michałem Chachułą, jednak chwilę później w kontrataku wywalczyliśmy rzut rożny po którym świetnie główkował Kralkowski. Bramki nie było ale piłka minimalnie minęła bramkę KKS-u Koluszki. Do niecodziennej sytuacji doszło w 73 minucie. Zmiana dotyczyła bramkarza. Lipiński wszedł w miejsce Adamczyka, który najwyraźniej miał już dosyć obijania jego bramki przez łodzian.

Damian Gilarski swoją kolejną już okazję miał w 77 minucie. Już niemal mijał bramkarza gospodarzy ale ostatecznie został zblokowany, jednak piłka trafia pod nogi Wielgusa który podaje do Marciocha, a ten pod ręką bramkarza pakuje piłkę do siatki na 0-4! Nie zdążyli ochłonąć kibice, a znów Kralkowski, jednak tym razem obrońcy powstrzymują naszego napastnika. KKS został dobity w 81 minucie meczu. Kamil Wielgus uderzył z okolic 25 metra w same okienko bramki gospodarzy i niczym Patryk Lipski z Ruchu zaliczył obok świetnego występu też bramkę którą można by pokazywać w nieskończoność. Zaś w 85 minucie zdobyliśmy szóstego gola jednak ze spalonego i został on anulowany. Kralkowski znalazł się na pozycji spalonej. Jednak co się odwlecze to…89 minuta i 0-6! Po raz drugi do bramki trafił rezerwowy Damian Marcioch! Zagranie w tak zwaną uliczkę i Damian znalazł się sam na sam, pewny strzał i dokonuje dzisiaj dzieła! Po tym golu sędzia zakończył dzisiejsze zawody.

Widać, że trener Obarek ma skład na co najmniej zaplecze Ekstraklasy, a młodzi są tyle uzdolnieni, co nie jeden gracz z najwyższego szczebla rozgrywek. Z optymizmem zatem patrzymy w przyszłość i czekamy na kolejne sukcesy.


źródło: własne / foto: widzewtomy.net

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.