Widzewiak ocenia nowe nabytki Stawowego

Widzew Łódź rozegrał już cztery spotkania ligowe w nowym roku. Zanotował dwie porażki, jeden remis i jedno zwycięstwo. A jak sprawowali się nowi gracze? Zapraszam do lektury a także dyskusji na temat poniższych ocen.

Zgarda (1) – W porównaniu z innymi nazwiskami od Stawowego które były nam juz znane, piłkarz wyciągnięty z Miedzi to nowy wynalazek trenera, który jednak nie zadziałał in plus na grę jego zespołu. Trener chyba szybko wycofał się z stawianiem na tego konia. Jak na tak krótki czas ma juz sporo na sumieniu i od meczu w Ząbkach, gdzie popełnił wiele błędów, nie widzieliśmy go na boisku.

Lisowski – (1) – Wszedł do drużyny wyraźnie bez odpowiedniego przygotowania. Zwieńczył to głupotą niczym jak u trampkarzy. Może wyjdzie mu to na dobre i czas przymusowej absencji poświęci na intensywny trening.

Kimura – (2) – Bardzo dobry występ i asysta w meczu ze Stomilem ale pamiętajmy, że na drugiej szali są trzy słabe występy, a w jednym z nich stracona bramka na sumieniu. Jednak ten „dwujkowicz” rokuje najlepiej, udowodnił nam, że ta ocena może szybko pójść w górę.

Nishi (2) – Nie miał wzlotów czy upadków jak jego rodak ale grał poniżej przeciętnej więc i nota taka sama. Dobry do kombinacyjnej gry jaką preferuje Stawowy ale jak na razie mało kreatywny i zbyt chaotyczny. Zmarnował znakomitą pozycję do otwarcia wyniku ze Stomilem.


Straus (2) – Słabe dwa. Nie sprostał sporym oczekiwaniom iż będzie rozdawał karty w środku pola. Irytujacy, zachowawczy. Zaliczył dwa pełne występy ale w kolejnych dwóch był juz typowany do zdjęcia z boiska. Na plus to że w meczu z Arką uratował zespól przed utratą gola po „wielbłądzie” Mrozińskiego.


Bernhardt (3) – Odziwo najsłabszy mecz zanotował przy okazji pierwszego zwycięstwa Widzewa po przerwie zimowej. W poprzednich trzech spotkaniach, które nie przyniosły sukcesu grupowego, prezentował się lepiej od wszystkich nowych nabytków Widzewa odpowiedzialnych za stwarzanie sytuacji w ofensywie. Najmniejsze rozczarowanie w zestawieniu z oczekiwaniami, jednak jest to 3 trochę naciągane.


Osmanaj (4) – Dla niektórych ocena może wydawać się nieco przesadzona ale tutaj garść argumentów… W każdym z trzech spotkań(w pierwszym grał tylko nieco ponad 20 min.) w których wystąpił stwarzał zagrożenie pod bramką rywala, a o to w Widzewie w ostatnim czasie było bardzo ciężko. To on „napoczął” Stomil, uskuteczniając „tiki takę” Stawowego która do tego momentu, dla wielu, mogła być tylko sztuką dla sztuki. Kolejny argument na jego korzyść to, to że przecież nie jest on napastnikiem… Mocno krytykowany że gra daleko od bramki rywala, ale być może taki pomysł ma na to Stawowy. Trzeba przyznać że jako ten „szósty pomocnik” zdał egzamin.

Perdijić, Brodziński, Tadrowski ( jeszcze nie grali, brak oceny)


Michał Ponamarczuk


źródło: własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.